Problem dzików wchodzących na tereny zamieszkałe w gminie Niepołomice narasta od lat, ale w ostatnich miesiącach osiągnął nowy poziom. Burmistrz Michał Hebda oficjalnie zwrócił się do kół łowieckich z wnioskiem o intensyfikację odstrzału redukcyjnego. Zaledwie miesiąc wcześniej w pobliskiej miejscowości doszło do ataku lochy na spacerującą kobietę.
"To już nie problem sezonowy"
Przez lata obecność dzików na terenach podkrakowskich gmin była postrzegana jako zjawisko charakterystyczne dla jesieni i zimy — okresu, gdy zwierzęta szukają pokarmu na polach i w ogrodach. Dziś obraz jest inny.
— Problem obecności dzików nie występuje już wyłącznie w okresie jesienno-zimowym — podkreśla burmistrz Michał Hebda w oficjalnym komunikacie skierowanym do mieszkańców. — Coraz częściej spotykamy je przez cały rok, w bezpośrednim sąsiedztwie domów, szkół, terenów rekreacyjnych i ciągów komunikacyjnych.
W odpowiedzi na liczne zgłoszenia mieszkańców burmistrz skierował do kół łowieckich pismo z wnioskiem o uwzględnienie tego problemu podczas planowania działań łowieckich w roku gospodarczym 2026/2027. Celem jest ograniczenie sytuacji, w których dziki pojawiają się na terenach zamieszkałych, stwarzając zagrożenie zarówno dla ludzi, jak i dla ich mienia.
Dramatyczny incydent w Zabierzowie Bocheńskim
Powaga sytuacji stała się wyjątkowo wyraźna 10 maja 2026 roku, gdy w Zabierzowie Bocheńskim — miejscowości graniczącej z gminą Niepołomice — doszło do niebezpiecznego zdarzenia z udziałem dzikiej świni. Spacerująca tamtędy kobieta została zaatakowana przez lochę, przebywającą w okolicy z młodymi. Zagrożona kobieta musiała ratować się ucieczką na drzewo, skąd wezwała służby.
Na miejsce przybyli strażacy z OSP Zabierzów Bocheński oraz zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Wieliczce. Po przepłoszeniu zwierząt sytuację udało się opanować. Na szczęście nikt nie ucierpiał fizycznie.
Zdarzenie to wpisuje się w szerszy trend rosnącej aktywności dzików w terenie zabudowanym, który od kilku lat obserwowany jest w całym powiecie wielickim.
Wieliczka też ma ten problem — a może być jeszcze gorzej
Gmina Niepołomice nie jest odosobniona w swoich kłopotach. Sąsiednia Wieliczka zmaga się z podobnym problemem od kilku lat, przy czym w ostatnim czasie sytuacja wyraźnie się nasiliła. Dziki wchodzą na prywatne posesje, przemieszczają się po drogach i stanowią zagrożenie zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt domowych. Jako doraźne środki odstraszające rozważano tam stosowanie petard i pistoletów hukowych.
Jak wskazują eksperci, zjawisko to ma podłoże w kilku nakładających się czynnikach. Łagodne zimy bez mrozów zaburzają naturalny cykl rozrodczy dzika — lochy mogą wyprowadzać nawet trzy mioty rocznie zamiast jednego. W połączeniu z dynamicznym rozrostem terenów zabudowanych wokół Puszczy Niepołomickiej oznacza to, że dziki i ludzie coraz częściej wkraczają na swoje terytoria.
Specjalista leśny z Nadleśnictwa Niepołomice Piotr Gryboś już kilka lat temu zwracał uwagę na ten mechanizm: dziki nauczyły się, że tam gdzie są ludzie, dostępne jest łatwe pożywienie — resztki jedzenia na kompostach, grządki warzywne, odpadki. Las przestał być jedynym środowiskiem, w którym chcą bytować.
Problem ogólnopolski, lokalny ciężar
Skala problemu dzików w zurbanizowanych obszarach Polski jest dziś znaczna. Według danych Polskiego Związku Łowieckiego samo miasto Warszawa jest miejscem bytowania około 3 tysięcy dzików. Samorządy w całym kraju alarmują, że obecny system finansowania odstrzału redukcyjnego jest niewystarczający — i szukają własnych dróg do ograniczenia populacji.
Gmina Niepołomice, jako jedna z najlepiej zarządzanych gmin w Małopolsce (2. miejsce w Rankingu Gmin Małopolski 2025), stara się działać pro-aktywnie, zanim dojdzie do poważniejszych wypadków. Wniosek burmistrza do kół łowieckich to krok formalny — ale też wyraźny sygnał, że czas odpowiedzi wyłącznie na incydenty już minął.
Co mogą zrobić mieszkańcy?
Eksperci i służby leśne apelują do mieszkańców przede wszystkim o niezostawianie dostępnego pokarmu — właśnie on przyciąga dziki do ogrodów i osiedli. Nie należy zostawiać otwartych kompostowników, rozsypywać resztek jedzenia ani dokarmiać dzikiej zwierzyny. W razie spotkania z dzikiem — szczególnie z lochą przy prosiętach — nie wolno zbliżać się ani prowokować zwierzęcia. Należy cofnąć się spokojnie i w razie potrzeby szukać schronienia na podwyższeniu.
W sytuacjach zagrożenia należy wzywać straż pożarną lub policję.


Napisz komentarz
Komentarze