Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa mogą stać się jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych w Polsce w 2026 roku. Ich wynik zdecyduje nie tylko o przyszłości drugiego co do wielkości miasta w kraju. Będzie również pierwszym poważnym sprawdzianem nastrojów społecznych przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.
Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego w referendum rozpoczęła się walka o przejęcie jednego z najważniejszych samorządów w Polsce. Wybory zapowiadają się jako wyjątkowo nieprzewidywalne: żaden kandydat nie ma obecnie zdecydowanej przewagi, elektorat jest rozdrobniony, a ponad jedna piąta badanych krakowian nie wie jeszcze, na kogo zagłosuje.
Referendum otworzyło nowy polityczny rozdział
24 maja 2026 roku mieszkańcy Krakowa zdecydowali w referendum o odwołaniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Według oficjalnych danych w głosowaniu uczestniczyło ponad 176 tys. osób. Za odwołaniem prezydenta opowiedziało się 171 581 głosujących, natomiast przeciw było 3 631 osób. Frekwencja wyniosła 29,99 proc. i wystarczyła do uznania referendum za ważne.
Skala sprzeciwu wobec Miszalskiego była wyjątkowa. Nie oznacza jednak automatycznie, że wszyscy uczestnicy referendum zagłosują przeciwko kandydatowi Koalicji Obywatelskiej. Referendum miało charakter mobilizacyjny – do urn poszli przede wszystkim przeciwnicy dotychczasowego prezydenta. W wyborach, zwłaszcza w drugiej turze, struktura głosujących będzie znacznie szersza.
Do czasu wyboru nowego prezydenta miastem kieruje Stanisław Kracik, pełniący obowiązki prezydenta Krakowa. Sam podkreśla, że jego zadaniem jest przede wszystkim utrzymanie sprawnego funkcjonowania miasta do momentu rozstrzygnięcia wyborów.
Formalne przygotowania do głosowania przyspieszyły pod koniec lipca. 29 lipca 2026 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowało projekt rozporządzenia premiera w sprawie zarządzenia przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa. Ostateczny termin wyborów powinien zostać potwierdzony w przyjętym rozporządzeniu i oficjalnym kalendarzu wyborczym.
Gibała prowadzi, ale nie może być pewny zwycięstwa
Najważniejszym punktem odniesienia pozostaje sondaż IBRiS przeprowadzony w dniach 10–14 czerwca 2026 roku na próbie tysiąca pełnoletnich mieszkańców Krakowa.
Najwięcej wskazań uzyskał Łukasz Gibała – 17,2 proc. Drugie miejsce zajęła kandydatka Lewicy Daria Gosek-Popiołek z wynikiem 13,5 proc., a trzecie przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości Michał Drewnicki – 13,2 proc. Monika Piątkowska, wskazywana jako kandydatka Koalicji Obywatelskiej i PSL, otrzymała 12 proc. głosów.
Dalsze miejsca zajęli Bartosz Bocheńczak z Konfederacji – 5,9 proc., Michał Klimek związany z Konfederacją Korony Polskiej – 5 proc., Aleksandra Owca z Partii Razem – 3,8 proc., Jan Hoffman – 2,1 proc. i Marian Banaś – 1,4 proc. Aż 20,6 proc. ankietowanych nie potrafiło wskazać kandydata, a kolejne 3,9 proc. odmówiło odpowiedzi.
Sondaż pokazuje, że Gibała jest liderem, ale jego przewaga pozostaje niewielka. Różnica między pierwszym a czwartym miejscem wynosi jedynie 5,2 punktu procentowego, czyli niewiele więcej niż deklarowany błąd oszacowania badania wynoszący około 3 punktów procentowych.
Oznacza to, że na obecnym etapie nie można przesądzić nawet składu drugiej tury.
Łukasz Gibała – faworyt z ryzykiem powtórki z 2024 roku
Największym atutem Łukasza Gibały jest rozpoznawalność, doświadczenie w miejskiej polityce i własna, niezależna od partii struktura. W wyborach w 2024 roku przegrał z Aleksandrem Miszalskim minimalnie. Miszalski uzyskał wówczas 51,04 proc., a Gibała 48,96 proc. głosów.
Gibała może przedstawiać się jako kandydat lokalny, niezależny od ogólnopolskich central partyjnych. W warunkach zmęczenia konfliktem między Koalicją Obywatelską a PiS może to być bardzo skuteczna strategia.
Jego podstawowym problemem pozostaje jednak ograniczona zdolność do poszerzania elektoratu w drugiej turze. W 2024 roku Gibała wygrał pierwszą turę, lecz przegrał dogrywkę, kiedy przeciwko niemu skonsolidowała się znaczna część wyborców partyjnych i zwolenników politycznej stabilizacji.
W obecnych wyborach może ponownie dojść do podobnego mechanizmu. Gibała ma prawdopodobnie najbardziej stabilny elektorat pierwszej tury, ale niekoniecznie największą zdolność koalicyjną przed drugą turą.
Jego zwycięstwo zależy od dwóch warunków: utrzymania pozycji lidera oraz uniknięcia sytuacji, w której większość ugrupowań partyjnych nieformalnie poprze jego przeciwnika.
Daria Gosek-Popiołek – szansa Lewicy na polityczny przełom
Daria Gosek-Popiołek jest jedną z największych niespodzianek dotychczasowych badań. Wynik 13,5 proc. daje jej realną możliwość wejścia do drugiej tury. To szczególnie istotne, ponieważ w wyborach prezydenta Krakowa w 2018 roku uzyskała zaledwie 1,38 proc. głosów.
Jej atutem jest połączenie rozpoznawalności parlamentarnej z lokalnym zakorzenieniem. Może liczyć na młodszych mieszkańców, wyborców lewicowych, część środowisk akademickich oraz osoby rozczarowane rządami Koalicji Obywatelskiej, które jednocześnie nie chcą głosować na prawicę.
Największym problemem kandydatki Lewicy jest ryzyko odpływu głosów do Aleksandry Owcy z Razem oraz do Łukasza Gibały. Jeżeli lewicowy elektorat zostanie podzielony pomiędzy kilka kandydatur, Gosek-Popiołek może nie wejść do drugiej tury mimo wysokiej rozpoznawalności.
Jeżeli jednak kampania zostanie spolaryzowana wokół sporu między kandydatami partyjnymi i niezależnymi, posłanka Lewicy może stać się kandydatką kompromisową dla części wyborców KO, ruchów miejskich i środowisk progresywnych.
Wejście Gosek-Popiołek do drugiej tury byłoby dużym sukcesem Nowej Lewicy i mogłoby wpłynąć na strategię ugrupowania przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.
Michał Drewnicki – PiS walczy o przełamanie krakowskiej bariery
Michał Drewnicki z wynikiem 13,2 proc. pozostaje w ścisłej czołówce. Jego pozycja wynika przede wszystkim z posiadania zdyscyplinowanego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości.
W wyborach o wysokiej liczbie kandydatów nawet kilkunastoprocentowe poparcie może wystarczyć do wejścia do drugiej tury. Kandydat PiS może więc skorzystać na rozdrobnieniu elektoratu centrowego i lewicowego.
Problemem Drewnickiego jest polityczna specyfika Krakowa. Choć PiS jest silny w Małopolsce, samo miasto częściej popiera kandydatów centrowych, liberalnych lub niezależnych. Wejście kandydata PiS do drugiej tury jest realne, ale zwycięstwo wymagałoby przejęcia większości głosów Konfederacji, środowisk Grzegorza Brauna oraz części wyborców niezależnych.
Paradoksalnie kandydat PiS mógłby być wygodnym rywalem w drugiej turze zarówno dla Gibały, jak i dla kandydatki KO. W takim układzie doszłoby zapewne do silnej mobilizacji wyborców przeciwnych Prawu i Sprawiedliwości.
Monika Piątkowska – kandydatka KO obciążona wynikiem referendum
Monika Piątkowska znajduje się w najtrudniejszej sytuacji spośród głównych kandydatów. Z jednej strony reprezentuje ugrupowanie, które w Krakowie posiada silne struktury, liczne grono radnych i znaczący elektorat. Z drugiej – musi zmierzyć się z politycznymi konsekwencjami odwołania Aleksandra Miszalskiego.
Wynik 12 proc. w sondażu IBRiS był wyraźnie słabszy od oczekiwań wobec kandydatki popieranej przez największą partię rządzącą.
Jej kampania będzie prawdopodobnie opierała się na odcięciu od błędów Miszalskiego przy jednoczesnym podkreślaniu, że dobra współpraca prezydenta Krakowa z rządem może przynieść miastu dodatkowe środki i inwestycje.
To jednak strategia obarczona ryzykiem. Zbyt mocne związanie kandydatki z władzami centralnymi może potwierdzić zarzut, że Kraków miałby być zarządzany przez partyjne zaplecze KO. Z kolei próba całkowitego odcięcia się od Miszalskiego może zostać odebrana jako brak politycznej wiarygodności.
Piątkowska nadal ma realne szanse na drugą turę. Dysponuje bowiem możliwościami organizacyjnymi, finansowymi i medialnymi niedostępnymi dla większości konkurentów. Jej wynik będzie zależał od tego, czy KO zdoła odbudować zaufanie części wyborców, którzy w referendum zagłosowali przeciwko Miszalskiemu.
Konfederacja i środowisko Grzegorza Brauna mogą zdecydować o wyniku
Łączne poparcie kandydatów związanych z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej wynosiło w sondażu IBRiS blisko 11 proc. Bartosz Bocheńczak uzyskał 5,9 proc., a Michał Klimek 5 proc.
Rozdzielenie tego elektoratu między dwóch kandydatów ogranicza szanse obu na wejście do drugiej tury. Jednocześnie sprawia, że ich wyborcy mogą odegrać kluczową rolę w ostatecznym rozstrzygnięciu.
W drugiej turze część z nich może poprzeć kandydata PiS, ale nie jest to automatyczne. Wyborcy Konfederacji są zróżnicowani. Część może wybrać niezależnego Gibałę, część kandydata prawicy, a część nie wziąć udziału w ponownym głosowaniu.
To właśnie kierunek przepływu głosów prawicowych może przesądzić o zwycięstwie.
Najbardziej prawdopodobne scenariusze
Scenariusz pierwszy: Gibała kontra kandydatka KO
To wariant przypominający wybory z 2024 roku. Gibała wchodzi do drugiej tury jako kandydat niezależny, a Monika Piątkowska mobilizuje elektorat KO, PSL i część wyborców Lewicy.
W takim układzie kampania byłaby referendum nad tym, czy Kraków potrzebuje niezależnego prezydenta, czy polityka współpracującego z rządem i większością w radzie miasta.
Gibała miałby przewagę wynikającą z odrzucenia Miszalskiego, ale Piątkowska mogłaby liczyć na mobilizację wyborców obawiających się konfliktu nowego prezydenta z radą miasta.
Byłby to bardzo wyrównany pojedynek.
Scenariusz drugi: Gibała kontra Gosek-Popiołek
To wariant szczególnie trudny dla Koalicji Obywatelskiej. Oznaczałby, że partia rządząca nie wprowadziła swojej kandydatki do drugiej tury w mieście, które dotychczas uważała za jeden ze swoich bastionów.
Gibała mógłby przejąć część głosów centrowych i prawicowych, natomiast Gosek-Popiołek liczyłaby na wyborców Lewicy, KO, Razem i środowisk progresywnych.
W tym układzie kluczowa byłaby postawa Koalicji Obywatelskiej. Oficjalne lub nieformalne poparcie dla kandydatki Lewicy mogłoby stworzyć szeroki blok przeciwko Gibale.
Scenariusz trzeci: Gibała kontra Drewnicki
Byłby to politycznie najwygodniejszy wariant dla Łukasza Gibały. Kandydat niezależny mógłby liczyć na głosy wyborców KO, Lewicy, PSL i ruchów miejskich, którzy chcieliby zablokować przejęcie Krakowa przez PiS.
Drewnicki próbowałby natomiast zjednoczyć prawicę, pozyskać wyborców Konfederacji i przedstawić Gibałę jako kandydata lewicowo-liberalnego.
Kraków pozostaje jednak trudnym terenem dla PiS. W tym scenariuszu Gibała byłby prawdopodobnie faworytem drugiej tury.
Scenariusz czwarty: bez Gibały
Największą niewiadomą długo pozostawała decyzja Łukasza Gibały o starcie. Polityk deklarował, że ostateczną decyzję ogłosi po wyznaczeniu terminu wyborów.
Jego rezygnacja całkowicie zmieniłaby układ sił. Uwolnione głosy trafiłyby prawdopodobnie do kilku kandydatów: częściowo do Gosek-Popiołek, Piątkowskiej, Hoffmana, kandydatów prawicy oraz innych przedstawicieli ruchów miejskich.
Bez Gibały wybory stałyby się jeszcze bardziej otwarte, a wynik pierwszej tury mógłby zostać rozstrzygnięty różnicą jednego lub dwóch punktów procentowych.
Kraków jako próba generalna przed 2027 rokiem
Wybory w Krakowie będą czymś więcej niż lokalnym starciem. Stolica Małopolski jest miastem o dużej liczbie studentów, pracowników sektora usług, przedsiębiorców, mieszkańców napływowych i dobrze wykształconej klasy średniej. Jednocześnie pozostaje stolicą regionu, w którym tradycyjnie silna jest prawica.
Dlatego wynik głosowania może pokazać, jakie tendencje będą najważniejsze przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.
Dla Koalicji Obywatelskiej będzie to sprawdzian zdolności do odbudowy zaufania po spektakularnej porażce Miszalskiego. Przegrana kandydatki KO już w pierwszej turze zostałaby odczytana jako sygnał ostrzegawczy dla Donalda Tuska i jego zaplecza.
Dla Prawa i Sprawiedliwości będzie to test, czy partia potrafi odzyskiwać wyborców w dużych miastach. Dobry wynik Michała Drewnickiego w pierwszej turze wzmocniłby argument, że PiS może poprawić swoje notowania wśród młodszych i miejskich wyborców. Porażka w granicach kilkunastu procent potwierdziłaby natomiast, że ugrupowanie nadal ma problem z przekraczaniem swoich tradycyjnych bastionów.
Lewica sprawdzi, czy dobre sondaże Darii Gosek-Popiołek mogą zostać przełożone na realne głosy. Wejście jej kandydatki do drugiej tury byłoby jednym z największych sukcesów wyborczych Lewicy od wielu lat i mogłoby zwiększyć jej znaczenie podczas układania list parlamentarnych oraz przyszłych koalicji.
Konfederacja i środowisko Grzegorza Brauna przekonają się natomiast, czy ich rosnąca obecność w badaniach ogólnopolskich przekłada się na zdolność do budowania silnych kandydatur samorządowych.
Najważniejszy test dotyczyć będzie jednak kandydatów niezależnych. Zwycięstwo Łukasza Gibały pokazałoby, że wyborcy są gotowi odrzucić logikę pojedynku KO–PiS i wybierać lokalnych liderów spoza największych partii. Taki wynik mógłby zachęcić do tworzenia niezależnych list i nowych projektów politycznych przed wyborami w 2027 roku.
Sondaż realny, ale nie ogólnopolska prognoza
Wynik wyborów w Krakowie będzie realnym, liczonym przy urnach sondażem nastrojów społecznych przed wyborami parlamentarnymi. Pokaże zdolność partii do mobilizacji elektoratu, skuteczność lokalnych struktur, przepływy głosów między pierwszą a drugą turą oraz poziom zmęczenia dominacją KO i PiS.
Nie można jednak automatycznie przeliczać wyniku krakowskiego na poparcie w całej Polsce. Kraków ma swoją specyfikę społeczną i polityczną. Silniejsi niż w wielu innych miastach są tutaj kandydaci lokalni, ruchy miejskie i środowiska niezależne.
Mimo tego polityczne znaczenie głosowania będzie ogromne. Partie otrzymają pierwsze od referendum i zmian na krajowej scenie politycznej twarde dane o zachowaniu kilkuset tysięcy wyborców.
Zwycięzca obejmie urząd prezydenta Krakowa. Polityczne konsekwencje jego zwycięstwa mogą jednak wykraczać daleko poza granice miasta i wpłynąć na strategie największych ugrupowań przed parlamentarną batalią w 2027 roku.


Napisz komentarz
Komentarze