Mieszkańcy Krakowa zdecydowali o odwołaniu prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego w referendum lokalnym przeprowadzonym 24 maja. Oficjalne wyniki podała Miejska Komisja ds. Referendum. Jednocześnie mieszkańcy nie odwołali Rady Miasta Krakowa, mimo że początkowe sondaże late poll wskazywały taki scenariusz.
Według oficjalnych danych referendum było ważne, ponieważ przekroczono wymagany próg frekwencyjny. Za odwołaniem prezydenta głosowała większość uczestników referendum. Rada Miasta utrzymała jednak mandat do sprawowania władzy.
Co zdecydowało o wyniku referendum?
Z analiz exit poll wynika, że najważniejszym powodem głosowania przeciwko prezydentowi była kwestia Strefy Czystego Transportu. Ten argument wskazało 28,3 proc. respondentów. Kolejne miejsca zajęły zarzuty dotyczące poziomu zadłużenia miasta oraz sposobu zarządzania miejskimi spółkami.
Referendum od początku miało silny wymiar polityczny. W mediach społecznościowych oraz komentarzach polityków wynik został przedstawiony jako poważny sygnał ostrzegawczy dla Koalicji Obywatelskiej i rządu Donalda Tuska. Przedstawiciele opozycji określali wynik jako „czerwoną kartkę” dla obecnych władz.
Sam Aleksander Miszalski po ogłoszeniu wyników opublikował oświadczenie, w którym przyznał, że „nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciał” i zaapelował o spokojne podejście do sytuacji w mieście.
Jak głosowano w Krakowie?
Pełne wyniki z podziałem na komisje i dzielnice publikuje Biuletyn Informacji Publicznej miasta Krakowa oraz Krajowe Biuro Wyborcze. Wstępne analizy pokazują, że najwyższa mobilizacja przeciwników prezydenta była widoczna w dzielnicach peryferyjnych oraz tam, gdzie szczególnie krytykowano projekt Strefy Czystego Transportu.
W centralnych częściach miasta poparcie dla odwołania było bardziej zróżnicowane, jednak wysoka frekwencja w dzielnicach południowych i północnych przesądziła o wyniku referendum. Według danych late poll frekwencja przekroczyła 30 proc., co pozwoliło uznać referendum za wiążące.
Co dalej z Krakowem?
Zgodnie z przepisami, po odwołaniu prezydenta miasta premier musi wyznaczyć komisarza, który będzie kierował Krakowem do czasu przedterminowych wyborów. Powinno to nastąpić w ciągu siedmiu dni. Następnie zostaną rozpisane nowe wybory prezydenta miasta. Od wtorku formalnie Kraków nie będzie miał już więc prezydenta i jego zastępców. Do czasu powołania komisarza miastem kierować będzie jego sekretarz Antoni Fryczek.
Premier zarządzi nowe wybory na to stanowisko najpóźniej w terminie do 90 dni od dnia referendum. Oznacza to, że odbyłyby się najpóźniej w sierpniu, a ewentualna II tura we wrześniu.
W przestrzeni publicznej już pojawiają się nazwiska potencjalnych kandydatów. Media wymieniają m.in. Łukasza Gibałę, Mariana Banasia oraz polityków związanych z Koalicją Obywatelską i środowiskami miejskimi.
Referendum w Krakowie jest jednym z najgłośniejszych lokalnych wydarzeń politycznych ostatnich miesięcy i może mieć wpływ na nastroje przed kolejnymi wyborami samorządowymi oraz parlamentarnymi.






































Napisz komentarz
Komentarze