Wypadek, który miał miejsce na krętej drodze w nocy z 28 na 29 sierpnia zeszłego roku, zakończył się śmiercią trzech osób, a samochód, którym podróżowali, został doszczętnie zniszczony przez pożar. Strażacy, którzy przybyli na miejsce, musieli stawić czoła intensywnemu ogniowi, a po jego ugaszeniu znaleźli zwęglone ciała, których identyfikacja była niemożliwa bez dalszych badań. Policja, w pierwszych komunikatach, unikała podawania szczegółów dotyczących ofiar, co tylko zwiększało napięcie i niepokój wśród mieszkańców. W takich sytuacjach standardowe procedury obejmują dokładne śledztwo oraz badania DNA, które mają na celu ustalenie tożsamości ofiar i pomoc w wyjaśnieniu przyczyn tragedii.
Kilka godzin później okazało się, że sprawę dało wyjaśnić się w prostszy sposób. Policja ustaliła, że ofiarami wypadku są trzej nastolatkowie Eryk, Mateusz i Kuba w wieku 16, 16 i 15 lat. Młodzi mężczyźni byli przyjaciółmi. Jeden z nich mieszkał w Sierczy, około 400 m od miejsca wypadku. Kolejny był mieszkańcem sąsiedniego Sygneczowa. Ostatni ze zmarłych mieszkał na Krakowskim osiedlu Bieżanów. To on — najmłodszy ze zmarłych — był utytułowanym zapaśnikiem klubu Bieżanowianka Kraków.
To wszystko miała badać prokuratura. Jak ustalił Onet, śledczy z Wieliczki zakończyli już swoje śledztwo.
Prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wieliczce postępowanie zostało zakończone w dniu 19 grudnia 2025 r. przekazaniem sprawy do Sądu Rejonowego w Wieliczce Wydział IV Rodzinny i Nieletnich — informuje prok. Oliwia Bożek-Michalec, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Z punktu widzenia prawa, odpowiedzialność rodziców za niedopilnowanie dzieci jest skomplikowaną kwestią, która często wymaga indywidualnego podejścia. Polskie prawo przewiduje, że dzieci starsze niż 7 lat mogą przebywać same w domu, jeśli rodzice uznają je za odpowiedzialne. Jednakże, jak zauważają eksperci, rodzice powinni zawsze zachować ostrożność i ograniczone zaufanie, bo dzieci, mimo najlepszych intencji, mogą podejmować nierozważne decyzje. Sąd Rodzinny, mimo że teoretycznie może pociągnąć rodziców do odpowiedzialności, zazwyczaj bierze pod uwagę ogrom osobistej straty, jaką już ponieśli.
Całość materiału dowodowego, w tym zlecone opinie Collegium Medicum czy Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie zostały przekazane do dyspozycji Sądu Rejonowego w Wieliczce Wydział IV Rodzinny i Nieletnich, który jest obecnie dysponentem postępowania. W toku postępowania przygotowawczego nie przedstawiono zarzutów rodzicom małoletnich — dodaje rzeczniczka.
Zaraz po wypadku pojawiły się informacje, że trójka nastolatków w feralną noc pojechała samochodem na tak zwany "Widoczek". To położony mniej więcej 2 km dalej punkt widokowy w Sierczy. Nieoficjalne doniesienia z Sierczy mówiły też, że jeden ze zmarłych w wypadku chłopców pod nieobecność rodziców urządził w swoim domu imprezę dla nastolatków.






































Napisz komentarz
Komentarze