Jednym z najważniejszych punktów spotkania są finanse. Od 23 października trwa nabór wniosków w ramach tzw. interwencji pszczelarskiej. Jak podkreślają organizatorzy, to prawdopodobnie ostatnia okazja na pozyskanie takiego wsparcia z obecnej puli budżetowej.
Chcieliśmy przede wszystkim dotrzeć do pszczelarzy z powiatu wielickiego, mając na uwadze, że każdy z nich wydatkuje środki. Dzięki programowi tzw. interwencji pszczelarskiej mogą oni uzyskać wsparcie finansowe w postaci refundacji poniesionych kosztów. Z tego miejsca chciałbym przede wszystkim zachęcić was, szanowni pszczelarze, do skorzystania z oferowanych wam możliwości. Dzisiaj my pomagamy w formie pomocy technicznej, ale tak samo pomagają ośrodki doradztwa rolniczego, do których odwiedzenia serdecznie zachęcam — mówi Łukasz Ożóg, zastępca dyrektora Małopolskiego Oddziału Regionalnego ARiMR w Krakowie.
Skala potrzeb jest ogromna, w Małopolsce zarejestrowanych jest ponad 130 tysięcy uli, a o wsparcie do przezimowanych pni ubiega się prawie 4,5 tysiąca pszczelarzy. Finanse to jednak nie jedyne wyzwanie, lokalne pasieki mierzą się także z poważnymi wyzwaniami związanymi z zagęszczeniem uli w regionie.
Pszczelarstwo w ostatnim czasie jest stosunkowo modne, natomiast istotne jest to, żeby ta fascynacja przerodziła się w systematyczną współpracę człowieka z rodziną pszczelą, żeby nie był to zapał, który znika po kilku latach, a pszczoły nie są później należycie doglądane. Nasze województwo przoduje w kraju pod względem liczby rodzin pszczelich na jednostkę powierzchni. Według ostatniego raportu na temat pszczelarstwa na terenie województwa małopolskiego przypada średnio około 14 rodzin pszczelich na kilometr kwadratowy, co przekracza możliwości wyżywienia tak dużej liczby rodzin ze względu na cyklicznie i systematycznie zmieniającą się, a również ograniczoną bioróżnorodność. Stąd potrzeba właściwego oszacowania zasobności bazy w poszczególnych regionach naszego województwa, co pomoże pszczelarzom planować bardziej efektywną gospodarkę pasieczną. Dobrze, że pszczelarze w okresie, kiedy mają mniej prac pasiecznych, poświęcają czas na poszerzanie swojej wiedzy — mówi Jacek Kostuch, specjalista w Małopolskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Karniowicach.
Drugim filarem wielickiej konferencji było to, co trafia na nasze stoły. Na rynku nie brakuje bowiem sztucznych miodów i mieszanek wątpliwej jakości. Inspektorzy oraz doradcy rolniczy przypominają podstawowe zasady, którymi powinien kierować się każdy konsument.
Przy zakupie miodu warto zwracać uwagę na to, skąd kupujemy ten miód oraz na kraj pochodzenia miodu. Polecam kupować z lokalnego źródła, a więc od lokalnych pszczelarzy, ponieważ w ten sposób również wspieramy lokalną produkcję. Kolejną kwestią jest prawidłowe oznakowanie miodu — czytajmy etykiety, zwracajmy uwagę na to, czy etykieta zawiera wszystkie niezbędne informacje. Kolejna kwestia to oczywiście cena — zbyt niska cena może budzić wątpliwości, prawdziwy miód musi swoje kosztować. Proszę również pamiętać, że po zakupie miodu warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób go przechowujemy. Można przechowywać miód w temperaturze pokojowej, należy również pamiętać, aby miodu nie przegrzewać, więc nie dodajemy miodu do gorącej herbaty, ponieważ traci on swoje właściwości. No i na koniec taka wskazówka dla konsumenta: warto wiedzieć, że prawdziwy, autentyczny miód krystalizuje. Jest to proces naturalny, któremu ulegają prędzej czy później wszystkie miody — Klaudia Buch, zastępca Wojewódzkiego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Krakowie.
Walce z fałszowaniem miodu ma pomóc tzw. unijna dyrektywa śniadaniowa.
Nazwa kraju pochodzenia została ostatnio uregulowana w rozporządzeniu unijnym, które mówi, że każdy kraj należy wymienić na etykiecie. W oznakowaniu trzeba wymienić każdy kraj pochodzenia; jeżeli to jest mieszanka z kilku krajów, każdy z tych krajów trzeba wymienić. Dodatkowo trzeba umieścić procentowy udział miodu z każdego kraju w kolejności od największego do najmniejszego. Inspekcja zajmuje się wycofywaniem z obrotu miodów zafałszowanych, które wprowadzają konsumenta w błąd co do nazwy, miejsca pochodzenia, masy netto, terminu przydatności do spożycia — mówi Wacław Bojarski, Wojewódzki Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Krakowie.
Nowe unormowania prawne to potężny krok w walce z tanimi zamiennikami miodu z zagranicy, dominującymi na półkach sklepowych w naszym kraju.
Napisz komentarz
Komentarze