Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 11 lutego 2026 11:33
Reklama
Reklama

Chce szturmować Warszawę, nazywają go drugim Lepperem. Kim jest lider Agrounii?

Wyprowadza rzesze rolników na ulice, ma duży posłuch na wsi i nie wyklucza założenia własnej partii politycznej. Michał Kołodziejczak, lider Agrounii, staje się coraz bardziej palącym problemem rządu oraz Prawa i Sprawiedliwości.
Chce szturmować Warszawę, nazywają go drugim Lepperem. Kim jest lider Agrounii?
Michał Kołodziejczak

Autor: Screen YouTube

Kiedy dziennikarze zapytali Mateusza Morawieckiego o planowane na 24 i 25 sierpnia blokady dróg przez rolników, szef rządu odpowiedział, że poprosi szefa MSWiA o odpowiednią na to reakcję. To tylko dolało oliwy do ognia na linii władza – Agrounia. Szef tej rolniczej organizacji skomentował to tak: „Premier Morawiecki wczoraj obraził wszystkich rolników i powoduje, że nasze państwo jest coraz częściej odbierane przez nas jak jakiś układ mafijny i przypomina to, co czytamy w ‘Ojcu Chrzestnym’, niż w państwie demokratycznym. Skończmy z fikcją i mówieniem o tym, że jesteśmy krajem solidarności.” - powiedział Michał Kołodziejczak. Rząd powinien obawiać się nie tylko utrudnień w ruchu w czasie powrotów z wakacji, ale też zapowiadanego na jesień "najazdu rolników na Warszawę". Jeśli wierzyć Kołodziejczakowi, to może być największy protest, jaki stolica zobaczy w tym roku.

Lepper XXI wieku

Kim jest człowiek, który wydał rządowi rolniczą wojnę? Komentatorzy porównują Michała Kołodziejczaka do Andrzeja Leppera. Nieżyjący lider Samoobrony też wybił się na protestach i blokach dróg. Jeżeli trzymać się tego zestawienia, to szef Agrounii jest XXI-wiecznym Lepperem. Znakomicie wykorzystuje internet i media społecznościowe. Nagrywa filmy w dyskontach - bierze z półek produkty i pokazuje do kamery, gdzie zostały wyprodukowane. Narzeka, że nie ma w sprzedaży polskich wędlin, serów, że nie ma przepisów, które dałyby naszemu rolnikowi zarobić. Krytykuje rząd za błędy w walce z Afrykańskim Pomorem Świń (ASF), za przeznaczanie na to za małych pieniędzy. Uderza celnie, jak wtedy, gdy reporterce TVP wypomniał dotację na media publiczne w kwocie 2 mld zł i zestawił to z brakiem dofinansowania 200 mln zł na walkę z ASF. „Te 200 mln niech sobie minister wsadzi w d... i niech sobie tymi pieniędzmi wytrze d... Na tym nie poprzestał.” - mówił na jednym z protestów.

Rolnik wie, że w telewizji tej wypowiedzi nie puszczą, ale wie też że zobaczy to ponad 275 tys. obserwujących facebookowy profil Agrounii i 34 tys. fanów samego Kołodziejczaka. Ma nad Lepperem zasadniczą przewagę. O ile szef Samoobrony upominał się o rolników, lider Agrounii upomina się też o pielęgniarki czy ratowników medycznych.

Żona i córka

32-latek, mówiący składnie, ostro, celnie, pochodzi ze wsi Orzeżyn w Łódzkiem. Z żoną, z którą ma jedną córkę, uprawiają ziemniaki i kapustę pekińską. Polityką zainteresował się już w 2014 r., kiedy z listy PiS został wybrany na radnego gminy Błaszki. Szybko z partii został wyrzucony, bo już wtedy okazał się jej srogim krytykiem. Na początku 2018 r. zaczął organizować rolników niezadowolonych z niskich cen skupu. Przez demonstracje i jego styl, zrobiło się o nim głośno. Zwalczał każdego w ostatnich latach ministra rolnictwa, ale widać było, że najlepiej rozumie się z Janem Krzysztofem Ardanowskim. Ale i jemu nie udało się zmiękczyć Kołodziejczaka. Ten organizuje medialne akcje rolnicze, jak nocne wyrzucanie obornika pod domami posłów PiS. To była reakcja na przyjęcie przez sejm tzw. „piątki dla zwierząt”, co polska wieś skrytykowała.

Teraz mówi o mocniejszym zaangażowaniu się w politykę. Nie wyklucza założenia partii albo tego, że w jakiejś innej formie Agrounia wystartuje w wyborach parlamentarnych. Kołodziejczak, któremu zależy na zainteresowaniu mediów, przyznaje, że nie spodziewał się nigdy, iż będą powstawać o nim artykuły. „Myśl
ę, że to nie jest przejaw nawet najmniejszego narcyzmu i nic podobnego, ale to całkiem spoko kiedy tak o tobie piszą, kiedy twoja działalność kogoś interesuje. Wielu nie doceniało mojej, naszej drogi Agrounii, kiedy zaczynaliśmy. Myśleli, że to wszystko się skończy... jednak było inaczej.” - komentuje.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Potrzebne 1,5 miliona złotych na ratowanie zdrowia Gabrysia z Sadkowej Góry Gabryś choruje na zespół Rasmussen, rzadką i ciężką chorobę neurologiczną. Dotyka ona głównie dzieci, ale może wystąpić także u młodzieży i dorosłych. Charakteryzuje się częstymi napadami padaczkowymi, które są trudne do opanowania i zwykle występują po jednej stronie ciała. Dodatkowo pacjenci mogą doświadczać postępującego niedowładu po stronie przeciwnej do miejsca zapalenia w mózgu, zaburzeń mowy oraz innych deficytów neurologicznych. Choroba prowadzi do stopniowego zaniku dotkniętej półkuli mózgu. Przyczyna zespołu Rasmussen pozostaje nieznana, jednak podejrzewa się, że jest związana z procesem zapalnym o podłożu immunologicznym, potencjalnie wywołanym infekcją wirusową lub reakcją autoimmunologiczną. Diagnoza wymaga szczegółowej diagnostyki neurologicznej, w tym badań MRI i EEG. Leczenie obejmuje intensywną terapię immunomodulacyjną, a w najcięższych przypadkach może być konieczna hemisferektomia.Data dodania artykułu: 01.02.2026 19:25Potrzebne 1,5 miliona złotych na ratowanie zdrowia Gabrysia z Sadkowej Góry Młody przedsiębiorca nie żyje! Tragedia przy wycince drzew W czwartkowe popołudnie, 5 lutego 2026 roku, w miejscowości Klecza Dolna w powiecie wadowickim doszło do dramatycznego zdarzenia, które zakończyło się śmiercią młodego przedsiębiorcy. 25-letni mężczyzna, który niedawno rozpoczął prowadzenie własnej działalności gospodarczej, zginął na miejscu podczas wykonywania prac związanych z wycinką drzew na prywatnej posesji. Według wstępnych ustaleń służb ratunkowych, przyczyną zgonu był nieszczęśliwy zbieg okoliczności – podczas ścinki jeden z ciężkich, odłamanych konarów z dużą siłą uderzył mężczyznę bezpośrednio w głowę.Data dodania artykułu: 06.02.2026 10:47Młody przedsiębiorca nie żyje! Tragedia przy wycince drzew Referendum w Krakowie. Aż 16 tysięcy podpisów w cztery dni. „Mieszkańcy mają dość” nicjatywa referendalna zmierzająca do odwołania prezydenta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego, nabiera niespodziewanego tempa, o czym poinformowali organizatorzy podczas oficjalnej konferencji prasowej. W zaledwie cztery dni od rozpoczęcia akcji, komitetowi udało się zgromadzić 12,5 tysiąca podpisów, co znacząco przewyższa pierwotne założenia szacowane na poziomie dwóch tysięcy deklaracji dziennie. Jan Hoffman, jeden z liderów ruchu, podkreślił, że skala zaangażowania krakowian jest dowodem na realne, oddolne emocje społeczne, których nie da się sztucznie zaprogramować czy wykreować politycznie. Wieczorem nadeszła informacja, że licznik podpisów osiągnął pułap 16 tysięcy.Data dodania artykułu: 31.01.2026 09:58Referendum w Krakowie. Aż 16 tysięcy podpisów w cztery dni. „Mieszkańcy mają dość”
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 4°C Miasto: Wieliczka

Ciśnienie: 993 hPa
Wiatr: 4 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama