Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 26 września 2026 20:03
Reklama

Spacer po strefie, mity o promieniowaniu i żywe wspomnienia. Jak wygląda miasto widmo?

40 lat po katastrofie Czarnobyl wciąż fascynuje, niepokoi i skrywa wiele tajemnic, pod takim hasłem odbyło się spotkanie autorskie z Borysem Tynką, jedynym Polakiem, który ukończył specjalistyczny kurs przewodnicki po czarnobylskiej strefie wykluczenia.
Kliknij aby odtworzyć

Moją pasją jest Ukraina. Nie byłoby zainteresowania Czarnobylem, gdyby nie wcześniejsze zainteresowanie Odessą i Kijowem. Pracując nad książką dla ukraińskiego wydawnictwa o Kijowie, wiedziałem dobrze o tym, że nie skończy się tylko na Kijowie, bo Kijów, jakby na to nie patrzeć, jest nierozerwalnie z Czarnobylem związany, szczególnie z awarią z 1986 r., więc pracując nad książką o Kijowie zaczęło się moje zainteresowanie Czarnobylem. Po pierwszym wyjeździe nastąpił drugi, trzeci, czwarty, piąty i nie ukrywam, że troszeczkę już tę strefę odwiedziłem. Na pewno nie znam jej tak jak inni, ale chciałbym bardzo tam jeszcze raz pojechać — wspomina Borys Tynka, autor książki „Sekrety Czarnobyla”.

Elektrownia jądrowa w Czarnobylu na przestrzeni ostatnich lat stała się popularnym celem turystycznym. Sytuacja ta uległa zmianie po inwazji rosyjskiej na Ukrainę, a strefa stała się niedostępna dla zwiedzających. Po 4 latach nasuwa się pytanie, czy teren elektrowni uległ zmianie pod wpływem czasu.

Moi koledzy byli, nie ukrywam, zawożąc tam pomoc humanitarną. Zmieniła się na pewno, ale te zmiany są spowodowane tym, że została tam masa rzeczy wykradziona przez rosyjskich żołnierzy i to sprzęt elektroniczny, jakieś komputery. Mówi się o tym, że strefa została zaminowana, pewnie coś w tym prawdy jest, dlatego że na północy jest Białoruś, a jak wiemy, Białoruś w pewnym sensie też stanowi zagrożenie — dodaje Borys Tynka, autor książki „Sekrety Czarnobyla”.

Niedostępność i tajemniczość czarnobylskiej strefy wykluczenia sprawia, że rośnie wokół niej wiele mitów.

Ja myślę, że takim najbardziej rozpowszechnionym mitem są te olbrzymie zwierzęta, te gigantyczne sumy. Oczywiście były kiedyś sumy, nawet był kiedyś w tym zalewie w pobliżu czwartego reaktora sum o imieniu Borka. On był duży, ale on nie był duży ze względu na promieniowanie, tylko z racji tego, że turyści go po prostu dokarmiali. On nie połykał bułek, tylko połykał całe bochenki chleba — mówi Borys Tynka, autor książki „Sekrety Czarnobyla”.

Najczęstszym dylematem osób odwiedzających Prypeć jest to, czy wystawianie się na promieniowanie w tym miejscu jest bezpieczne.

Pamiętajmy o tym, że najbardziej groźne pierwiastki uległy już rozpadowi. Ale jest jeszcze wiele innych pierwiastków, które są równie groźne dla zdrowia i życia człowieka, które ulegną rozpadowi np. za paręset czy parę tysięcy lat, bo takie oczywiście też są. Zachowując podstawowe zasady bezpieczeństwa związane czy to z odzieżą, czy z poruszaniem się po strefie, jesteśmy może nie w stu procentach, bo trudno mówić o stuprocentowej pewności, ale jesteśmy naprawdę zabezpieczeni — zaznacza Borys Tynka, autor książki „Sekrety Czarnobyla”.

Czarnobyl przestał być tylko symbolem katastrofy, a stał się lekcją historii. Dziś, w obliczu trwającej wojny, fizyczne odwiedzenie strefy jest zbyt niebezpieczne, tym ważniejsze stają się opowieści tych, którzy zdążyli ją poznać, by przekazywać tę wiedzę dalej.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 12°C Miasto: Wieliczka

Ciśnienie: 1026 hPa
Wiatr: 6 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama